Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 12
siedmdziesięciu grzywnami. Część tej kary pieniężnej wchodziła do skarbu, resztę zabierała rzesza rozliczna wykonawców sprawiedliwości. Jeżeli kto zakładał nową osadę, wioskę, poszukiwano go jakimby ludem ją osiedlił. Jeżeli osadzał na roli ludzi wolnych, natenczas odpowiadać musiał za odebranie im swobód; jeżeli osadzał poddanych, odpowiadał za przywłaszczenie cudzej własności. Tak rozmaitemi wykrętami najuczciwsza plątano sprawy, aby tem więcej mnożyć ucisk szlachty. Nawet duchowieństwo samo podpadało karom rozlicznym i nieraz duchowni kończyli żywot na torturach. Żydowstwo niedawno zagnieżdżone w Polsce, szczególniejszą opieką darzono. Jeżeli kto bądź najmniejszą wyświadczył żydotwi obelgę, opłacał winę grzywnami. Jeżeli żak to jakowy uczynił ze szkoły, odpowiadali zań rodzice, a w niemożności opłacenia, posyłano winnych do kopalni kruszców. A gdy przychodziło płacić kary nowe jeszcze poczynało się okrucieństwo.
Natenczas w całej prawie Słowiańszczyźnie i dalej w sąsiedztwie był zwyczaj, że co rok przetapiano monetę na nową z pewną ujmą rzeczywistej wartości wymieniając starą. Ktoby starą ukazał monetę, nie mógł jej wydać podług rzeczywistej wartości jaką miała, ale jedynie jako towar za wartość srebra mógł sprzedawać. Za Mieczysława rządów ta niedogodność podała nową broń wykonawcom jego zamiarów. Gdy przychodziło komu płacić zasądzoną winę, kupował tegoroczną monetę u wekslarzy, a gdy ją przyniósł, nie przyjmowali jej monetarze, udając za fałszywą i o fałszerstwo okaziciela do sądu pociągano, albo o przechowanie starej wywołanej monety, i tym sposobem grabiono mu na skarb majątek, pociągając na okropne męki i więzy.
Kiedy złe doszło do wysokiego stopnia, Gedeon biskup, wspólnie ze Stefanem, krakowskim wojewodą, zebrali stronnic-