Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 23
i ród wyniszczono do szczętu, a kraj opuszczony, zasiedlono ludem naprowadzonym z Polski i Rusi. Ile to do prawdy podobne niech ten osądzi, kto rozważy następujące okoliczności. Leszek Czarny ani był w wojsko ufundowany liczne, kiedy wyprawiał się na Jadźwingi, bo widzimy jego i rycerstwa wahanie się, czyby ścigać Jadźwingów aż do ich siedzib, czyby się też wzmocnić w liczbę większą zbrojnych. Liczne były kupy Jadźwingów w ostatnim napadzie, kiedy kilka tysięcy ćwiczonego w sztuce wojennej rycerstwa Polskiego nie ufało swoim siłom w pogoni. Lud znowu, który wystawił tyle zbrojnych na wpadnięcie z wojenną pożogą do Polski, dość musiał być licznym. Leszek Czarny niedługo bawił się w ziemiach Jaćwieży. Zwyczajem ówczesnym barbarzyńskim; po zwyciężeniu orężnego ludu wpadano na spokojnych ziemi oraczy, niszcząc mieczem i ogniem znalezione osady i uprowadzając niewolnika mnóstwo. Niepodobna więc przypuścić, żeby lud Jadźwingów Leszek wytępił do szczętu, a gdy go zostać musiało wiele, gdyby był pokrewny litewskiemu, zostałyby ślady pokrewieństwa tego w pieśniach i mowie; a że ich nie masz, dowodzi to wystarczająco, że Jadźwingowie byli Słowianie pobratymce Mazurów nie co innego.
Jadźwingowie zjawiają się zaraz za Prusakami z napadami na Polskę, a za nimi, niewiele później, sięga ziem Polskich orężnie Litwa. O litewskim narodzie powiem osobno, bo był najpotężniejszy z zagrażających Polsce, a złączywszy się z nią, utworzył państwo w Europie naówczas największe.
Ależ niczem prawie były te napastników gromady w porównaniu burzy jaka zlała się na Polskę i całą Słowiańszczyznę na początku trzynastego wieku. Ta Azya co tyle już wylała z łona swojego plemion na Europę, miała jeszcze jak ostatnie najstraszniejsze tchnienie