Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 49
czątkowo księciu poznańskim a później królu obranym. Ale daleko większa strata dla niego i dla całej Polski gotowała się na północ kraju w Pomeranii gdańskiej r. 1307. Była tam przemożna rodzina Szwenców, zniemczała, czy też zupełnie niemiecka. Ci, wszedłszy w zmowę z margrabiami brandeburskimi, wezwali ich do Pomorza i wszystkie prawie zamki pomorskie wpadły w ręce Brandeburczyka, a Gdańsk naówczas już zamożny, portowy i obronny, został przez nich oblężonym. Wezwali Gdańszczanie na pomoc Krzyżaków, a z ich pomocą Brandeburczyków odparli ze stratą. Zakon tymczasem krzyżacki jawną już z Polską rozpocząwszy wojnę i urywanie jej ziem cząstkowe, wyparłszy zdradą Polską załogę z zamku, Gdańsk zajął dla siebie, a następnie i Pomeranią przyległą. Nie czuł się jeszcze Łokietek naówczas ani dość silnym do skarcenia Krzyżaków, ani utwierdzonym bezpiecznie na tronie; skarżył się jedynie do Rzymu na zakon, ale Krzyżacy wtedy tylko szanowali rozkazy papieżów, kiedy im one przynosiły rzeczywiste korzyści. Łudzili więc i papieża i króla obietnicami, traktatami przedugodnemi, podając zawżdy warunki jakich przyjąć nie mógł. Tymczasem Wielkopolska przez śmierć Henryka III wróciła do Łokietka (1310 r. ). Zajął się pilnie urządzeniem tych ziem Łokietek, zapewniając sobie trwałe w nich panowanie. Ale gdy tu był zatrudniony, Kraków bunt podnosi, pod dowództwem burmistrza czyli wójta krakowskiego Alberta Niemca. Wszyscy też zbuntowani albo byli Niemcami, albo innymi, cudzoziemcami jak Jan Muskata biskup krakowski i Henryk opat zakonu Miechowitów w Krakowie. Szybko przybył Łokietek z Wielkopolski, a w samych początkach bunt przytłumiwszy, winnych surowo pokarał, odbierając miastu wolne obieranie rajców, Miechowitów wygnał, a klasztór ich zabrał na zamek królewski. Biskup we-