Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 53
zamki po kraju, pomiędzy tymi brańcami jęczało samych Polskich trzydzieści tysięcy.
Od króla Władysława z Polski zajechały na zamek książęcy posły z licznym pocztem ludzi w bogaty rynsztunek strojnych, za nimi ładowne wozy w podarunki dla Gedymina.
Gedymin wielki książę Litwy, znał już z powieści więcej świata jak jego przodkowie, i o polorze ludów na zachodzie Europy i o cnotach rycerzy, a wchodzić też poczynał na jego dworzec obyczaj zachodni, jeno pogańskie zabobony jeszcze dzikość narodu w dawnej trzymały sile.
Stanęli posłowie przed Gedyminem, w książęce komnaty wpuszczeni, pozdrowienie od króla swego braterskie przynieśli, a dary kosztowne w orężu i sprzęcie domowym złożyli. Najstarszy z posłów panu Litwy się skłonił i temi słowy przemówił:
— "Dwa ludy od wieków siedziały w sąsiedztwie spokojnie uprawiając niwy, a kłosem zebranym w pocie czoła gościnnie dzieliły się zdawna. Było z stron obu poszanowanie wzajemne dla cnót, dlatego pokój trwał pomiędzy Litwą i Polską długie wieki. Odmiana wiary a później i obyczaju starego dwa ludy sąsiednie rozerwała, a powoli nieprzyjaźń co zakradła się w granice ich, nieznacznie poburzyła dawnych przyjaciół do wzajemnego ziem swoich pustoszenia. Błagał nasz lud wszystek Boga, aby dawną zgodę przywrócił i Bóg wysłuchał prośby jego, bo dwaj monarchowie wielcy osiedli na tronach: Gedymin w Litwie a w Polsce Władysław. A takim mężom zawiść nie przystała, cnoty rycerskie kochać siebie winny i król nasz Władysław Gedymina Wielkiego przyjaźni pragnie. Jest u nas królewicz Kazimierz młody, co ziemię ojca i cnoty ojcowskie w dzie-