Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 55
zmierna, gdy jej przed posły Gedymin zawołał; a posły szaty z złotogłowia, tkane i od kamieni promieniami lśnące od Kazimierza królewicza dali. Różane lica i serce się śmiało, a już o świecie marzy sobie cuda: jakie w Krakowie świątynie być muszą, a jakie zamki a rycerze jacy, a książę Kazimierz jak być pięknym musi!!? To i ojcowskiej woli daje chęci, aposły chciwie pytała o wszystko jak to być musi i piękne i cudne w tej Polskiej ziemi!
Napróżno chytre zabiegi Krzyżactwa Gedyminową myśl plątają w sieci, napróżno młodej Litwince na życie samo czyhają zabójce w ukryciu! Bóg chciał i przyjaźń kwiat w owoc brzemienny z pączka rozwiła, a woń jego błoga po obu ziemiach szeroko się leje.
Gedymin posłom oddaje Aldonę; Władysławowi za wykwintne dary, bogactwa Litwy w podarku nawzajem — zasyła zbroje z prostego żelaza, a futra rysie, a Dniestrowe konie i przyjaźń swoję upragnioną więcej, jak złota góry, dyamentów korce. A jakież wiano dać miał za Aldoną kiedy się w skarby nie fundował złote? A dać potrzeba było ojcowizny. Myślał Gedymin — i radość jej daje na pożegnanie. Było to wiano bogatsze nad wszystko i zaraz ona chórem zaśpiewała około wozu Aldony na drogę. Pieśń była huczna aż Wilii brzegi i góry piękne i lasów łańcuchy tę pieśń odbiły, co brańcy radośni w piersi trzydzieści tysięcy buknęli..
Zadrżało serce Aldony radośnie, tę pieśń choć obcą rozumie, wie o tem że szczęście wiezie. Ale na słońce co promieńmi pali i licem jasnem daje światu życie — kiedy wiatr chmurki powije to ciemno — gdy północ wichrem zadmie ono stygnie. Tak młode serce Aldony, co zrazu i nie wspomniało na domową strzechę, gdy tyle marzeń do głowy się wcisło, to jak usłyszy rówienniczek żale i pożegnalną piosenkę tak smutną, tęskną i rzewną, co śpiewały cicho, to serce młode ścisnęło się razem i łez strumienie polały się z oczu.