Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 64
znajdziesz, tak z nimi łatwo sprawiedliwości dojdziesz!" Zrozumieli chłopkowie myśl królewską i mścili się panów okrucieństwa częstem podpalaniem gumien i obór niszcząc szlachecki dobytek. Taka trwoga rzucona na panów, upamiętanie w zawziętości uciemiężania sprawiła.
Dozwolił Kazimierz opuszczać okrutnych panów, prześladowanym kmieciom; z tem jednakże zastrzeżeniem, aby nie cała naraz gromada opuszczała wioskę, upadek jej nagły zrządzając.
Równem powyższemu złem w kraju, było między szlachtą samowolne wymierzanie sobie sprawiedliwości. Dwa powaśnione domy, wypowiadały sobie wojnę, niszcząc się dóbr swoich wzajemnem pustoszeniem. Ztąd rozliczne zagęszczały się w kraju łotrowstwa, formowały bandy rozbójnicze, co najmując się niespokojnym, żyły z łupieży i wydzierstwa dobytku spokojnych ziemi oraczy. Wykorzenił Kazimierz złe owo i powagę prawa zapewnił. Gdy nie było w Polsce przepisanej kary na zabójców, przyjęto od Niemców zwyczaj. szkaradny opłacania się za takowe winy. Mógł każdy z przemożnych zabić poddanego, a nawet każdego z mniejszych od siebie, opłacając się grzywnami. Kary te za odebranie życia nazywały się główszczyznami, a za ranienie nawiązkami. Nie można zarzucać Kazimierzowi niedbałości w utrzymaniu takiego prawa barbarzyńskiego, w całej bowiem Europie zachodniej utrzymywało się ono. Raczej następcom jego należy nagana, że w wiekach powszechnej oświaty, nie zajęli się zniesieniem tego prawa a surowych kar przepisaniem, i pozwolili staremu barbarzyństwu istnieć w swojej mocy do r. 1726 w Litwie, a do r. 1768 w koronie.
Miasta znowu po większej części zasiedlone Niemcami, a magdeburskiemi nadawane prawami, w sprawach swoich