Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 65
nie miały sądów krajowych, ale wedle prawa swojego, po wyroki udawać się musiały do Magdeburga, a w zawikłańszych częstokroć, rozpoznaniu zagranicznych akademij oddawane bywały. Nie chcąc tego rozerwania, zakazał owe apellacye do Magdeburga, a najwyższy sąd magdeburskiego prawa — na zamku krakowskim postanowił (r. 1356).
Urządzenia wewnętrzne Kazimierza musiały być dobre, kiedy w czasie trwającego głodu, szybko z żyzniejszych prowincyj zagrożonym dostarczano zboża, a klęski od Tatarów niektórym prowincyom zadane, były tylko przemijającemi.
Duma duchowieństwa była jeszcze królom niebezpieczna. Lubo pociski klątwy nie były już szkodliwemi wcale i Łokietek nie obawiał się ukarać biskupa Muskaty, a innego biskupa skarcić policzkiem, za śmiałe zbyt upominanie go, jednakże straszyli duchowni klątwami książąt szląskich, samego nawet Kazimierza. Jednakże za opiekowanie się Żydami żaden z biskupów nie ośmielił się upominać króla, atoli podmówiono księdza Marcina Baryczkę, wikaryusza. katedry krakowskiej, a ten z natury zuchwały, podburzony jeszcze od biskupów, z ambony w czasie kazania wyrzuciwszy królowi błędy, grozić mu począł wyklęciem, los Bolesława Śmiałego mu przepowiadając Rozgniewany na to zuchwalstwo Kazimierz, a nie chcąc znowu pozbawiać czci duchowieństwa, karaniem publicznem jednego z członków kościoła, tajemnie utopić Baryczkę kazał. Wszelako odpokutował tg porywczość budowaniem wielu kościołów, a zastraszył duchowieństwo energicznem postępowaniem.
Jakiekolwiek czuć się dały wewnątrz kraju niedostatki, zaradzał im postanowieniami i wykonywaniem ich niezwłocznem energiczny Kazimierz, tym sposobem praw szacunek ugruntował i porządek publiczny ubezpieczył.