Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 68
tem ich zebranie uczcić. Pozsiadali i oni a zeszli się pieszo ściskając dłonie wzajemnie. Uroczysty to był obraz dotąd niewidziany w Polsce a rzadko i w całej Europie, tylu razem panujących w jedno zebranych grono. Szczęście i pokój ludów, w takiem przyjacielskiem uściskaniu się i zpobramieniu, monarchom samym łzę radości wycisnęło, a lud zebrany umiał ocenić ten dar niebios i łzy radości połączył z łzami monarchów.
Wsiadłszy na koń zmierzali królowie do Krakowa drogą oblężoną tysiącami zbiegłego na to widowisko ludu, a przed murami miasta spotkał monarchów książę Bogusław, przedstawiając cesarzowi przyszłą małżonkę, a była to dziewica przecudnej urody i przymiotów serca i duszy znamienitych. Dołożył Kazimierz starania, aby tak znakomitych gości dla samej narodu swojego sławy podjąć wspaniale. Jakoż nie brakło mu środków potemu, gdy miał skarb oszczędnością i dobrem gospodarstwem zamożny. A zamek królewski choć znacznie od następców Kazimierza przebudowany, był i naówczas wspaniałym i lśnącym od bogactwa. Miasto Kraków, ta starożytna książąt i królów stolica, siedlisko handlu i kunsztów Polski południowej, rozległością i wspaniałemi budowami należało wówczas do najwspanialszych w Europie. Posiadając wiele wspaniałych gmachów łatwo pomieściło dwory tylu panujących Przysłał i papież legata swojego na ten zjazd monarchów. Nie brakło Polsce na towarach wszystkich części znajomego wówczas świata, bo wszystkie dostarczali Wenetowie i Genueńczycy, panowie jedyni zamorskiego handlu.
Mikołaj Wierzynek dozorował opatrowaniu we wszystkie potrzeby zgromadzonych monarchów. Oprócz przepychu w podejmowaniu panujących, wystawiano co dnia uczty dla ludu po ulicach i rynkach.
Trzeciego dnia po zjechaniu się monarchów, odbyły się zaślubiny cesarza w kościele katedralnym.