Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 69
Arcybiskup gnieźnieński Jarosław, błogosławił nowożeńcom. Dwadzieścia dni trwały gody na zamku i nieustanne biesiady, turnieje i rozliczne igrzyska. Wyznaczył król posagu wnuczce sto tysięcy czerwonych złotych, a obdarzając zebranych gości bogatemi podarunkami, przepychem i hojnością świat zadziwił jako i wspaniałością tronu swojego.
Dumny bogactwy Wierzynek Mikołaj, zapragnął mieć w domu swoim gościną królów zebranych i książąt na uczcie. Znając gościnność i bogactwa Wierzynkowe Kazimierz, pozwolił mu na to, a monarchowie nie odmówili mu łaski swojej i przybyli. Zastrzegł był sobie Wierzynek usadzanie podług swojej woli monarchów do stola, a gdy mu na to pozwolono, na pierwszem miejscu usadził pana swego Kazimierza, za nim cesarza, dalej węgierskiego, cypryjskiego i duńskiego królów, po nich książąt stosownie do znaczenia i potęgi. Zdziwili się monarchowie wspaniałości domu i stołów zastawie, ale przewyższył samego Kazimierza oczekiwanie Wierzynek, gdy przy końcu biesiady podarunki rozdawać począł, wynoszące przeszło sto tysięcy czerwonych złotych. Gdy wszystkich udarował Wierzynek ozwał się Kazimierz z pretensyą, dlaczegoby o nim zapomniał? Wtedy Wierzynek ozwał się:
— "Zaprawdę, od poddanego zacniejszy należy się tobie podarunek, królu! Ty zbogaciłeś ziemię naszę, kraj do wielkiej przyprowadziłeś potęgi, a nasz naród do czci u postronnych ludów, odbierz więc to co ci sprawiedliwie należy!"
To rzekłszy położył u stóp króla wieniec z kłosów pszenicznych i gałązek oliwnych spleciony, a wszystek był ze złota i drogich kamieni.
Ucieszyli się monarchowie z tak wspaniałego przyjęcia mieszczanina krakowskiego i podarunków hojnych. A dwudziestego dnia zjazdu, przyrzekłszy sobie przyjaźń wieczystą, pożegnali się z żalem prawdziwym.