Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 7
Bolesław zatem na Wrocławiu, a Mieczysław na Raciborzu i Opolu panowanie w Szląsku poczęli r. 1163, ale jako książęta Polscy do obrad jednego ciała mając należeć wieczystemi prawami.
Tymczasem między dolną Elbą i Odrą potęga Polaków upadła, a Duńczycy i Sasi stali się zupełnymi panami tamtej Słowiańszczyzny, Niemałą część Albert Niedźwiedź był zawojował, kędy teraz Marchia brandeburska.
Jeszcze za pomocą Polaków, Jaksa książę syrbski (ten zapewne, którego syn zaślubił córkę Piotra wojewody wrocławskiego ze Skrzynna Dunina) wygnał był Niemców z miasta Brandeburga, gdy Albert był na włoskiej wyprawie, ale długo utrzymać się nie było podobna. Musiał uchodzić Jaksa na Pomorze, gdzie założył dzielnicę hrabiów Chodźków (Guetzków), a Słowianie nie mając wsparcia znikąd, a wyludnieni u siebie przez wojny nieustanne, poszli na łup Duńczyków i Niemców. Ogołocone zaś ich ziemie, osiedlono Niemcami, Flandryjczykami, tak, że powoli i śladu dawnych ziemi dziedziców taro nie zostało.
Roku 1164 uspokojona jedna burza, zaledwie pozwalała odetchnąć narodowi, wnet z drugiej strony pogaństwo pruskie z zawziętością napadać poczęło Polskie granice. Wyprawił się Bolesław Kędzierzawy na ich poskromienie. Ale obawa wojny z Niemcami rychło zakończyć wyprawę radziła. Gdy jednak wyprawiony w poselstwie Werner biskup płocki do Akwisgranu, przy wdaniu się książąt szląskich, datkiem pieniężnym załagodził nieporozumienia i wojnę spodziewaną odwrócił, wtedy zawezwawszy wszystek naród i braci wojska sprzymierzone, ruszył Bolesław na Prusaki od razu chcąc zakończyć ztamtąd grożącą wojnę i długie napaści, nawróceniem pogaństwa na chrześciańską wiarę.