Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 8
Było w wojsku naszem kilku Prusaków, wygnańców z swojej ziemi, którzy zdradami swego narodu zasłużyli się byli Bolesławowi i zaufanie zyskali. Ci przewodnikami się wojskom Polskim czyniąc, do spustoszenia ziem pruskich wiedli ich po znajomym sobie dobrze kraju. Prusacy naciskani, wchodzą w zmowę z onymi przewodnikami i zdradę, dla wojsk Bolesławowych gotują.
Mała ta napozór klęska, sprowadziła jednakże wojnę dwieście lat przeszło trwającą.
Naprowadzone w zdradzieckie sieci wojska Bolesławowe w większej części wyginęły, mała ocalała z nich cząstka, najwięcej z powodu ciężkich zbroi potonęło w bagnach a między kwiatem młodzi zginął Henryk, książę sandomierski, zasłużony na wojnie krzyżowej. Nie mieli książęta tyle nawet czasu, żeby poszukać zwłok brata, ocalając niedobitki wojska. Było to w r. 1167.
W czasie tej wojny domowe zamieszki miały powiększyć nieszczęścia kraju. Mieczysław wielkopolski książę, jeszcze po wypędzeniu Władysława, a wyniesieniu na tron Bolesławowem, nie rad był z takiego rzeczy następstwa, tymbardziej, że Bolesław zabrawszy dział Władysławów, nic braciom z ziemic tych nie odstąpił. Wszelako zjazd panów i biskupów burzę uspokoił. Kazimierz też po długiem zapomnieniu od braci, wyszedł z zakładnictwa, nie wiadomo czy tajemnie wymknąwszy się, czy też po Akwizgrańskiem posłowaniu wyproszony.
Bolesław zaś, nie tak niedołężny jak nieszczęśliwy, przez ciągłe niepomyślności, tracił u ludu poddanego szacunek; książęta szląscy korzystali z jego słabości, wpadłszy na Wielkopolskę dotąd ją plondrowali, dopóki nie wytargowali niektórych zamków na Szląsku, które sobie był zostawił Bolesław.