Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 2 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 80
a w oczach dawno zagasł płomień, jeno z czoła zimny rozum pogląda. Siedzi na tronie Jadwiga i jak wyroku na śmierć oczekuje rady starszyzny, a ta starszyzny rada — jednym głosem wolę opowie.
— "Dwa narody stanęły w szrankach do walki o pierwszeństwo, mówił arcykapłan poważnie: obadwa równej potęgi, obadwajednej myśli; spojrzały po sobie i zapragnęły władztwa nad sąsiadką. Albo Polska Litwę ogarnąć, albo Litwa Polskę zgnębić musi, bo jakby Bóg sam przeznaczył na jedno ciało kraj ziemi pomiędzy Dźwiną, Dnieprem, Tatrami i Odrą. Bóg pobłogosławił ręką swoją te narody i wojen srogich pasmo długie oddala, łącząc w spokoju dwa ludy węzłem dwóch koron na Wieki.... Królowo pani! zrozumiej szczęście ludu, zrozumiej wolą nieba!
— Czy to już zgasła siła w sercach, żeby ulęknąć się dzieży i woleć pobratymstwo pogaństwa niż zhołdować go i mieczem zmusić do poddaństwa wiecznego? — tak mówił poseł Wilhelma książęcia z szyderstwem.
A starzec drugi, senator wojewoda, podniósł głowę poważnie i rzekł krótko w te słowa: — Nie trwały owoc miecza!
— Szląsk mój przyłączę do korony, a granice jej oprą się o gór czeskich krawędzie; rzekł poseł szląski.
— Nie wielka nam pociecha byłaby, mówił starzec trzeci: zniemczałego Piastów potomka i jego lud do nas puszczać.
— Moje Mazowsze, zawołał Ziemowit, samo jedno opiera się napadającej Litwie.
— Jeszcze nie osechł miecz twój kiążę Ziemowicie z krwi, której panować chciałeś — przykładem odległego naddziada Konrada I.
Co raz to gwar wzmaga się szerzej, a oblubienica Wilhelma stała się ofiarą, łzy płyną po licu pobladłem, ale szemrania nie wydały usta, Jadwiga czeka wyroku. Drży serce na wspo-